Dlaczego zacząłem od końca?

Dlaczego zacząłem od końca?

Witam Was serdecznie na moim blogu.

W pierwszym wpisie chciałem podzielić się z Wami pewnym spostrzeżeniem oraz po krótce zapowiedzieć, jakiego typu teksty znajdziecie w dalszych artykułach.

Otóż, jak pewnie część z Was już wie – jestem „self-publisherem”, czyli samodzielnym wydawcą książki, wierszowanej bajki dla dzieci pt. „Niekrólewska wyprawa”. Na wstępie chciałbym wyjaśnić, co to w ogóle jest self-publishing. Muszę przyznać, że jeszcze pół roku temu sam nie znałem tego słowa, uważam więc, że trzeba pewne rzeczy wytłumaczyć na samym początku.

W przyszłości poświęcę temu zagadnieniu cały wpis, a teraz pokrótce: self-publishing jest jedną z form wydawania książek, polega na tym, że autor tekstu (bajki, powieści) nie korzysta z „pośrednictwa” wydawnictwa, które w tradycyjnym (i najbardziej popularnym) przypadku, od momentu uzyskania tekstu od pisarza i podpisania z nim umowy, obejmuje władzę nad utworem.

Wydawnictwo przejmuje tym samym autorskie prawa majątkowe do tekstu, a pisarzowi wypłaca umówiony wcześniej procent ze sprzedaży (chyba że jest się wyjątkowym pisarzem i bierze kwotę z góry :). Najczęściej jest to od 8% do 15% ceny od każdej sprzedanej książki (częściej bliżej tej dolnej granicy, szczególnie w przypadku debiutów).

Wydając książkę na zasadzie self-publishingu, pisarz nie przekazuje nikomu praw do własnego utworu. Autor jest niezależny, może pokierować losami książki według własnego uznania. Jest to jednak bardzo trudne i angażujące zadanie. Trzeba przecież zadbać o odpowiednią korektę tekstu, znalezienie ilustratora (jeśli jest taka potrzeba), osoby która zrobi skład i łamanie książki oraz drukarni spełniającej wymagania, a jednocześnie będącej w zasięgu cenowym. Jest to tylko część technicznych wyzwań, jakie czekają osobę chcącą samodzielnie wydać książkę. Nie można zapomnieć o tym, że książki nie wystarczy wydrukować, ale trzeba ją pokazać jakoś światu. I w tym miejscu pojawia się niesamowicie czasochłonny proces szukania patronów medialnych lub chociaż osób chętnych do współpracy.

Sposobów na promocję książki jest ogrom i powinny być one dostosowane do docelowej grupy czytelników. Inne są przecież metody promowania bajki dla dzieci, a inne na przykład kryminału. Trzeba mieć też świadomość, że książkę docelowo chce się sprzedawać, i dlatego też powinno się zapewnić skuteczne sposoby dokonywania płatności oraz późniejszej wysyłki zakupionego towaru. Na koniec dochodzą jeszcze szeroko pojęte konsekwencje prawne, najczęściej powstaje potrzeba założenia działalności gospodarczej, kupna kasy fiskalnej, odprowadzania składek do ZUS-u itd. Wymaga do skrupulatnego przygotowania, przemyślenia i konsekwencji w działaniu. Sam wydruk książki to dopiero początek przygody self-publishera. Jednak jak pisałem na początku, szerzej temat omówię w innym wpisie.

Przechodząc do zapowiadanego tematu, mam wrażenie, że podejmując się wydania swojej książki, porwałem się z motyką na Słońce. Wydawanie w Polsce w formie self-publishingu dopiero raczkuje, a jeśli spojrzeć na znanych self-publisherów (np. Michała Szafrańskiego), to wydanie książki było dla nich kolejnym etapem komunikowania się z fanami/czytelnikami. Z reguły przez kilka lat przed wydaniem książki, osoby te prowadziły bloga, budując w ten sposób wierne audytorium, które po informacji o książce, było w stanie bez zbędnego zastanowienia kupić część nakładu. Ja działam od końca: nie jestem w żadnym przypadku „popularny”, nie pisałem wcześniej bloga i nie mam stałej grupy słuchaczy. Mimo to, zdecydowałem się samodzielnie wydać książkę i zmierzyć się z tym wyzwaniem.

Postaram się budować grono czytelników poprzez wpisy na blogu, Facebooku, zdjęcia na Instagramie, czy też poprzez wystąpienia na spotkaniach autorskich. Co się z tego wykluje? Nie mam pojęcia. Ten blog w początkowym stadium na pewno będzie poświęcony mojej działalności pisarskiej. Jednak nie w formie publikowania fragmentów moich tekstów, a raczej dzielenia się swoim doświadczeniem, które zdobyłem przez kilka ostatnich miesięcy. Zauważyłem, że wielu ludzi chciałoby samemu coś wydać, ale po prostu boi się lub nie wie, jak podejść do tematu. Ja już część tej drogi przeszedłem, więc z chęcią podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami i znajomością tematu.

Zapraszam do wspólnej wyprawy!

Powiedz innym
error20

6 komentarze do wpisu “Dlaczego zacząłem od końca?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *